Mediateka z „Tatką”

W MBP Sosnowiec, czyli Zagłębiowskiej Mediatece byłam wczoraj po raz pierwszy nie jako czytelniczka, czy też w charakterze widza na spotkaniu autorskim, a jako gość tegoż.

Zadziwiające to uczucie, tym bardziej, że ta biblioteka jest mi dosyć bliska. Jeździłam tam po książki w tych zamierzchłych czasach, kiedy osoby spoza Sosnowca musiały zostawiać w bibliotece kaucję, żeby móc wynieść stamtąd książki pożyczone. Biblioteka ta jest też obecna w moim życiu na co dzień, i nie ma tutaj ani grama ściemy: otóż mam w domu drewniane krzesła, które czytelnia wyprzedawała przed wielkim remontem, kiedy ze zwykłej biblioteki miejskiej przeradzała się w Mediatekę właśnie. Krzesełka zostały odnowione, pomalowane i służą mi wytrwale od lat.

Tak więc dopiero do tego, co dotychczas łączyło mnie z Mediateką, dochodzi wczorajsze spotkanie. Trochę niezwykłe i lekko odlotowe. Odlotowość zafundowało mi ogromne muszysko zlokalizowane na lewo od miejsca, w którym siedziałam. Owad z pluszu i drutu wlepiał we mnie plastikowe ślepia, i żałuję, że zapomniałam zrobić mu zdjęcie. Absurdalność tej obecności korespondowała z niezwykłością wieczoru – na spotkaniu zjawiły się osoby z mojego dzieciństwa, młodości i studiów – czyli okresów najlepszych. Momentami miałam wrażenie, że przeniosłam się w czasie, i był to dobry kierunek.

W tej podróży towarzyszyła mi dr Magdalena Boczkowska z Zagłębiowskiej Mediateki, która bardzo wnikliwie i z czułością podeszła do mojej książki. Dziękuję! Była to również pierwsza osoba, od której dostałam zadanie specjalne jako autorka: publicznie przeczytałam fragment mojej powieści, co było i dziwne, i miłe.

Bardzo dziękuję Mediatece za zaproszenie i dobrą rozmowę o niejednoznacznie złym „Tatce”. I rekomendowanie tej powieści! ❤️ Mediateka dołącza do bibliotek, w których można wypożyczyć tę książkę – co dla autorki/bibliotekarki będzie oscylowało zawsze na granicy zadziwienia i fascynacji.

Dziękuję wszystkim, którzy w tym okresie przedświątecznym znaleźli czas, żeby przyjść na spotkanie: znajomym i nieznajomym, koleżankom i kolegom ze studiów, oraz tym, co jechali na spotkanie ponad 150 km!