„Tylko durnie żyją do końca”

Zyta Rudzka krótko pisze. Ale treściwie.

Kiedyś zaczęłam podkreślać. Naiwna. Nigdy się tyle nie napodkreślałam.
Ale zacięta byłam. Z „Ten się śmieje, kto ma zęby” przepisałam do zeszytu książek przeczytanych tyle Rudzkich zdań, że od razu musiałam zakładać kolejny. Mogłam użyć OCRu, potem wydrukować, szybciej by było. Ale nie, ja piórem muszę. Jak się atramentem nie powalam, uznaję za nieodnotowane.

Od razu wiedziałam, że dostanie Nike. Nie pytajcie, skąd. Wiedziałam i tyle. Nawet się z kolegą po fachu założyłam, że tak będzie. On myślał, że wie lepiej, bo ma Zytę Rudzką w znajomych na fejsie. No, nie wiedział. Zaraz po gali Nike w 2023 przelał mi na konto 100 zł. Za ten hajs dopiero ostatnio kupiłam sobie trzy książki Zyty Rudzkiej.

Czytanie jej książek kondensuje wewnętrzne dialogi. Potem człowiek złotymi myślami myśli. Tego paliwa na trochę starcza. Akurat u mnie. U Was mogą być uszkodzone uszczelki, zbiorniki – więc nie gwarantuję.

Lubię Zytę Rudzką. Skupiona jest na zdaniach, nie na sobie. To najbardziej lubię w pisarstwie. Myślałam, że to tylko przy „Ten się śmieje…”, ale nie. W ostatniej książce to samo. Mam więc konstatację ogólną: niewygodnie czytać książki Zyty Rudzkiej. W jednej ręce książka, w drugiej ołówek. Co zdanie, to zakreślam, że fenomenalne.

„Tylko durnie żyją do końca”. To i ja w połowie nabieram mądrości. Pewnie pod wpływem lektury. Lepiej smagnąć tylko to, czego bym nie podkreśliła – na graficie oszczędzę. Do sto trzeciej, durna, zaznaczyłam prawie wszystko. A potem mało co.
Wiecie, co to znaczy.

Zyta Rudzka , „Tylko durnie żyją do końca”, Wydawnictwo W.A.B., 2024