Umawiamy się

9 maja 2024 roku – kwitną kasztany, maturzyści w ferworze, i ja w ferworze.Od tamtego momentu mam na głowie umowę wydawniczą, a to znaczy, że po miłych chwilach pozowania z kartkami nad czołem nastąpił niekończący się ciąg czytań, poprawek, wyrazowa i zdaniowa corrida, w której tekst był bykiem a ja torreadorem. Ale była to corrida …

T

Teraz T. T jest T-rzecie od końca w T-ytule mojej powieści. T-o prawdziwe T-sunami T-reści. Mieści się w nim więcej niż można by przypuszczać. T-eraz T-rzeba T-ypować T-ytuł. Chyba już dacie radę.

K

K-łania się Państwu piękne K – druga od końca litera w tytule mojej powieści. Lubię jej K-ształt, K-olor, a nawet to, że jest trochę K-oślawa. K-ocham ją, prawdę mówiąc.

O!

Moja powieść ukaże się jeszcze w tym miesiącu. Jakimś cudem udało mi się sprawić, że – poza nielicznymi – nikt nie zna jej tytułu… Dziś odsłaniam rąbek tajemnicy. Poznajcie ostatnią literę. Oto „O” – wykonane starą, dobrą techniką szablonu.

Mój sen o Was

Ostatni raz zaspałam do pracy w listopadzie 2004 roku. Pamiętam dobrze, bo jak tylko wstawiłam wodę na herbatę w radiu podano, że PKO BP zadebiutował właśnie na giełdzie. No a potem spiker oznajmił, że jest godzina 8 z minutami, a ja z wrażenia nie trafiłam wrzątkiem do kubka. Rzuciłam się do telefonu – wyobraźcie sobie, …