Dorota Terakowska

DOROTA TERAKOWSKA zmarła 22 lata temu, 4 stycznia 2004 roku.

Zawirował świat, kiedy usłyszałam w radiu tę wiadomość. Jak to? Przecież kilka dni wcześniej wymieniłyśmy smsy, DT pisała, że odezwie się jak wyjdzie ze szpitala…

Byłam podekscytowana, kiedy zgodziła się mailowo odpowiadać na moje pytania o jej życie i twórczość, co ułatwiło mi pisanie pracy magisterskiej. DT była dla mnie kimś w rodzaju guru. Była pierwszą pisarką, z którą regularnie korespondowałam – także po skończeniu studiów, kiedy nie potrzebowałam już nic do magisterki.

Od niej przyszło coś, o czym nawet nie myślałam, a co wyszło w praniu: chwaliła i namawiała mnie do pisania. Wspominanie o tym wcześniej byłoby zuchwalstwem, teraz chyba mogę to zrobić. Mam listy, w których docenia moje mailowe opowieści. Do jednego często zaglądałam – poprawiał mi humor.

Masz duży talent pisarski – ja nie żartuję. Przeczytałam twój rozdział o mnie – jest bardzo ciekawy, lekki, dowcipny, mądry. Pamiętam twojego emaila o niedźwiedziu ;-), a teraz przeczytałam tego o twojej staruszce – i naprawdę umiesz pisać z czymś takim, co ja nazywam klimatem. Myślę, że pracując w tej bibliotece, wcześniej lub później dojdziesz do wniosku, że musisz napisać coś – co będzie literaturą.

To ONA pierwsza przeczytała szkic do „Tatki”. Była uznaną i nagradzaną pisarką, dziennikarką, a chciało jej się czytać kilkanaście stron tekstu jakiejś bibliotekarki szkolnej z Będzina… Napisała mi wówczas:

Masz powieść. Może ją będziesz pisać rok, może dwa. Może całe życie. Ale to byłaby PRAWDZIWA powieść.

To dlatego również Dorocie Terakowskiej dedykuję „Tatkę”.

Jest fragment w świetnej biografii „Moja mama czarownica” (Wydawnictwo Literackie, 2005), w której głos oddaje mi córka DT i autorka tej książki – Katarzyna T. Nowak. Opisuję tam moją wizytę w krakowskim mieszkaniu pisarki. Przywiozłam wtedy DT egzemplarz pracy magisterskiej, poczyniłam też ciekawe spostrzeżenia.

Tak, DT była prawdziwą czarownicą. O tym, jak zadzwoniła do mnie już po śmierci – pisałam pod koniec tego wspomnienia:

https://bibliog3.wordpress.com/art…/wspomnienie-o-dorocie

To nasze wspólne zdjęcie stoi u mnie na regale. Zrobiono je po spotkaniu autorskim w Biblioteka Śląska na początku lat dwutysięcznych. Zawsze się do niego uśmiecham. Dziś bardziej.