Autorka „Tatki” pracuje w szkole. Gorzej! Jest szkolną bibliotekarką. A teraz gorzej do kwadratu: ona zawsze o tym marzyła.
Kiedy sama chodziła jeszcze do szkoły każdą przerwę spędzała w bibliotece. Mieszkała wtedy w pewnym starym domu z tablicą, o której była tutaj już mowa. Tam, w ciasnym schowku pod schodami prowadzącymi na piętro, założyła swoją pierwszą bibliotekę. Wszyscy znajomi musieli pożyczać od niej książki.
Zabawa z dzieciństwa nigdy jej się nie znudziła, i dlatego autorka „Tatki” nie przepracowała ani jednego dnia. To znaczy codziennie, wychodząc do szkoły, którą inni nazywają miejscem pracy, ona idzie bawić się w bibliotekę.
Różnica pomiędzy zabawą w dzieciństwie, a zabawą w życiu dorosłym jest taka, że teraz dostaje za nią wynagrodzenie. A wczoraj również Nagrodę Prezydenta Miasta Będzina za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej za ubiegły rok szkolny. Radość i ogromna satysfakcja!
Swoje Nagrody Prezydenta odebrały również Dyrektorka i Wicedyrektorka mojej szkoły. Dziewczyny – gratulacje!
PS Stało się też coś dziwnego. Kilka osób składało mi gratulacje i za każdym razem nabierałam się na to samo: myślałam, że gratulują mi nagrody, ale wszyscy mieli na myśli wydanie książki…
Fot. Marta Gwiazda


…dziś dowiedziałem się, że najlepiej jest wtedy, kiedy jest najgorzej…
Dziękuję i Gratuluję, spełniających się marzeń.
Od najgorzej – zawsze jest droga w górę. I za to lubię „najgorzej”! Dziękuję i pozdrawiam!