T
Teraz T. T jest T-rzecie od końca w T-ytule mojej powieści. T-o prawdziwe T-sunami T-reści. Mieści się w nim więcej niż można by przypuszczać. T-eraz T-rzeba T-ypować T-ytuł. Chyba już dacie radę.
Teraz T. T jest T-rzecie od końca w T-ytule mojej powieści. T-o prawdziwe T-sunami T-reści. Mieści się w nim więcej niż można by przypuszczać. T-eraz T-rzeba T-ypować T-ytuł. Chyba już dacie radę.
K-łania się Państwu piękne K – druga od końca litera w tytule mojej powieści. Lubię jej K-ształt, K-olor, a nawet to, że jest trochę K-oślawa. K-ocham ją, prawdę mówiąc.
Moja powieść ukaże się jeszcze w tym miesiącu. Jakimś cudem udało mi się sprawić, że – poza nielicznymi – nikt nie zna jej tytułu… Dziś odsłaniam rąbek tajemnicy. Poznajcie ostatnią literę. Oto „O” – wykonane starą, dobrą techniką szablonu.
Ostatni raz zaspałam do pracy w listopadzie 2004 roku. Pamiętam dobrze, bo jak tylko wstawiłam wodę na herbatę w radiu podano, że PKO BP zadebiutował właśnie na giełdzie. No a potem spiker oznajmił, że jest godzina 8 z minutami, a ja z wrażenia nie trafiłam wrzątkiem do kubka. Rzuciłam się do telefonu – wyobraźcie sobie, …